Zrzut ekranu prezentujący artykuł na stronie Gazeta.pl, ze zdjęciem uczestnieczek czarnego protestu w Poznaniu. Kobiety maszerują po zmroku, w okolicy muralu na kamienicy, przedstawiającego Polkę, zszywająca polską flagę.

Co zrobiliście, by uchronić Polskę przed wychowaniem nowych Orbanów, Salvinich, Kaczyńskich? – Gazeta Wyborcza Poznań 29 maja 2021

To jedno z pytań, jakie padają w „Apelu do 22 posłanek i posłów oraz ośmiu senatorek i senatorów partii opozycyjnych Poznania i Wielkopolski” napisanym przez naukowców reprezentujących nauki humanistyczne. Tekst ukazał się na Wyborcza Poznań.

Pod apelem podpisali się: Anna Wolff-Powęska (Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM Poznań), Eliza Kania (Brunel University London), Emilia Kledzik (Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej UAM Poznań), Małgorzata Praczyk (Wydział Historii UAM Poznań), Robert Traba (Instytut Studiów Politycznych PAN Warszawa). Oto jego treść:

Steven Levitsky i Daniel Ziblatt w książce „Tak umierają demokracje” (2018) przypominają elementarną prawdę, iż nawet najbardziej przemyślane zapisy konstytucyjne same w sobie nie są w stanie uchronić demokracji.

Co politycy opozycji zrobili z kapitałem społecznym?

Ustawa o wykonywaniu mandatu posła i senatora mówi, iż działają oni w imieniu obywateli. Parlamentarna opozycja ma do odegrania różne role, m in. artykułowanie i promowanie interesów oraz poglądów wyborców. Ich reakcja na potrzeby obywateli ma uczynić władzę bardziej reprezentatywną, a pośrednio przyczynić się do poprawy jakości demokracji.

Rzeczywistość ostatnich lat pokazuje, że powyższe zapisy pozostały pustym sloganem. Jak parlamentarna opozycja może reprezentować nasze interesy i potrzeby, skoro ich nie zna? Nie została wypracowana bowiem odpowiednio pojemna platforma porozumiewania się z wyborcami, ich wysłuchania i wymiany myśli. Jesteśmy potrzebni raz na cztery lata wyłącznie jako tryby do funkcjonowania maszyny wyborczej.

Historia chociażby Niemiec pokazuje, iż konstytucja weimarska z 1919 r., uchwalona w kraju o długiej tradycji praworządności i jej powszechnego uznania nie uchroniła przed rozmontowaniem kruchej demokracji. Dla utrzymania demokracji niezbędne są m.in. niepisane normy, jej subtelne bezpieczniki. Jednym z nich jest wzajemna tolerancja. Oznacza ona, iż oponentów politycznych nie traktuje się jako zagrożenie. Rywale to nie wrogowie, nie zdrajcy ani agenci obcego wywiadu, lecz pełnoprawni przeciwnicy. Postawa rządzącej w Polsce partii wobec ugrupowań opozycyjnych zaprzecza tej fundamentalnej dla demokracji normie, zaś opozycja nie potrafi od sześciu lat wyjść z tego groźnego klinczu, oddając na oślep ciosy.

Mamy prawo więc dzisiaj pytać: dokąd zmierzasz, Opozycjo?

Po ponad pół roku od masowych protestów organizowanych przez Strajk Kobiet, na kilka miesięcy przed rozpoczęciem kolejnej kampanii wyborczej zadajemy pytanie: co politycy opozycji zrobili z kapitałem społecznym, jaki udało się stworzyć dzięki wielokrotnym protestom na ulicach polskich miast? To pytanie padało już wiele razy w czasie rządów Zjednoczonej Prawicy: dźwięczało nam w uszach, kiedy opadły emocje związane z przegraną Rafała Trzaskowskiego w wyborach prezydenckich, wcześniej – protestami w obronie niezależnego sądownictwa, konstytucji, etc. Mamy prawo czuć się rozczarowani. Na fali wielokrotnie wyrażanego w przestrzeni publicznej niezadowolenia społecznego wybraliśmy na reprezentantów polityków i polityczki, którzy nasze zaufanie i nadzieję przekuli w kapitał polityczny.

Mamy prawo więc dzisiaj pytać: dokąd zmierzasz, Opozycjo? Odnosimy bowiem wrażenie, iż pogrążeni w wewnętrznych i personalnych rozgrywkach zapomnieliście, dla kogo i w imię jakich idei sprawujecie urzędy posłów i senatorów.

Przeżarta populizmem władza kieruje swój przekaz do ludzi, dla których wiedza nie jest wartością. Łatwiej narzucić jedną jedyną prawdę do wierzenia na zasadzie relacji pan i poddany. Tymczasem żadna prawda nie jest objawieniem, wymaga społecznej akceptacji. Czy podjęliście próbę interpretacji zagrożeń? Co uczyniliście, by przekonać nieprzekonanych do poszukiwania pomostów i odpowiedzieć na pytanie, co nas jako Polaków łączy? Co zrobić, by zmienić język debaty publicznej? Jaka jest Wasza obietnica przyszłości dla naszych dzieci i wnuków, bo ta oferowana przez władzę mija się z naszymi oczekiwaniami. Jaką proponujecie opowieść alternatywną o Polsce, jej przeszłości w obliczu zakłamanego przekazu obozu władzy? Co zrobiliście, by uchronić Polskę przed wychowaniem nowych Orbanów, Salvinich, Kaczyńskich?

Czy bezsilność opozycji musi być naszą bezsilnością?

Reprezentujemy nauki humanistyczne, nauki o człowieku, społeczeństwie, o polityce. Zadaniem nauki jest poszukiwanie prawdy, polityki szukanie rozwiązań dla dobra ogółu. Jak zauważył Plutarch, jeden z najważniejszych pisarzy starożytnej Grecji, zajmowanie się sprawami publicznymi to „nie tylko rządzenie (…), donośne krzyki na zgromadzeniach i bachiczne pląsy wokół mównicy”. Jest dostatecznie wiele miejsca na spotkanie nauki i polityki. Chcemy wyjść z naszych mikroświatów i zaoferować swoją wiedzę. Chcemy wspólnej pracy nad pozytywnym programem dla Polski jako wspólnoty obywatelskiej. Chcemy przeciwstawić się społecznemu defetyzmowi i przywrócić nadzieję. W tym celu potrzebujemy jasno określonych wartości oraz przekonujących symboli, pozytywnych wzorców, wokół których można będzie się jednoczyć i tworzyć mechanizm społecznej mobilizacji, szczególnie dla młodych ludzi.

Czy dzisiejsza, widoczna bezsilność opozycji musi być naszą bezsilnością? Otóż nie musi. Rzeczywistość, w której funkcjonujemy – choć uciążliwa ze względu na pandemię – nie zamyka nam przecież dróg obywatelskiego działania. Korzystając z kanałów komunikacji, które są wolne, masowe i otwarte i w tym trudnym czasie stały się ważną przestrzenią wymiany naszych poglądów, możemy zadać pytanie o to, jak wyobrażamy sobie przyszłą Polskę bez ideologii „nowego ładu”. Coraz bardziej złożony świat wymaga współpracy nauki i polityki.

Forum wymiany myśli

Potrzebujemy poselskich i senatorskich inicjatyw. A jest do czego nawiązać. Poznań i Wielkopolska mają chlubną tradycję pracy organicznej. Patron jednej z głównych ulic miasta, czołowy przedstawiciel pracy u podstaw Karol Marcinkowski pisał w czasach zaborów „zaniechajmy liczyć na oręż, na zbrojne powstania, na pomoc obcych mocarstw (…), liczmy natomiast na siebie samych, kształćmy się na wszystkich polach….usiłujmy podnieść się moralnie i ekonomicznie, a wtenczas z nami liczyć się będą”.

Chcemy wspólnej pracy nad pozytywnym programem dla Polski jako wspólnoty obywatelskiej.

Pompatycznej narracji o wielkim narodzie, nowym ładzie i programie „Wielkiej Polski” warto przeciwstawić walory lokalnej demokracji, pokazać różnorodność bohaterów. W czasach niszczenia praworządności i wolnych mediów potrzebujemy reprezentantów, którzy demokrację traktują jako sztukę dyskusji ze społeczeństwem, przekonywania do swych idei i rozwiązywania problemów. Jako politycy macie w ręku instrumenty, przy pomocy których można działać oddolnie, obywatelsko, konstruktywnie bez ulegania uzasadnionym obawom, że na naszych oczach buduje się nowy posttotalitaryzm. Pomóżcie nam pokazać, że jesteśmy wspólnie siłą, której nie można zlekceważyć, i że ta siła bierze się z głębokiego sprzeciwu wobec ideologii płynącej z mównic Zjednoczonej Prawicy. Łączy nas wiele: troska o przyszłość kraju, wiara w demokrację i jej instytucje, proeuropejskość, duma z odzyskanej w 1989 roku suwerenności.

Potrzebujemy Waszego wsparcia w tworzeniu społecznego forum wymiany myśli, na którym moglibyśmy podzielić się naszymi wizjami przyszłej Polski. Apelujemy o solidarność i optymizm, że da się naszą prodemokratyczną energią posklejać potrzaskane frakcje opozycji. Zaniedbaliśmy edukację szkolną i obywatelską. Proponujemy laboratoria obywatelskości, trwałą strukturę – Wszechnicę Kształcenia Obywatelskiego, wolną od wpływów partyjnych, zdolną do zbudowania demokratycznej tkanki łącznej wspólnoty obywatelskiej.

Można stawić czoło fanatyzmowi i zdziczeniu

Wobec wszechobecnych sygnałów bezradności i bezsilności oczekujemy znaków nadziei. Historia opozycji demokratycznej w Polsce i w regionie środkowoeuropejskim daje nam ważną lekcję, którą warto sobie przyswoić. Waclaw Hawel w eseju „Siła bezsilnych” konkludował: „Są czasem chwile – kiedy polityk może osiągnąć rzeczywisty sukces polityczny tylko wtedy, gdy zapomina o splątanej sieci politycznych względów, analiz czy kalkulacji i zachowuje się po prostu jak człowiek przyzwoity. Zwykłe, ludzkie kryteria w zdehumanizowanym świecie politycznych manipulacji mogą podziałać jak piorun, który nagle jasnym blaskiem oświetla mroczną okolicę”.

Dedykujemy wszystkim wyborcom i obywatelom słowa wielkiego poprzednika czeskiego dysydenta i prezydenta Karela Czapka, czeskiego pisarza, który w 1938 r., w roku zdrady monachijskiej i w obliczu zagrożenia europejskiej demokracji, dawał radę czeskiej inteligencji, przed którą widział trzy drogi: współwiny, tchórzostwa lub męczeństwa. „Jednak jest jeszcze czwarta droga – nie zdradzić swojej dyscypliny duchowej, w najtrudniejszych okolicznościach i pod żadną presją nie zaprzeć się ducha nieskrępowanego i świadomego”.

Polityków opozycji niech zaś prowadzi refleksja tegoż pisarza, który mimo mrocznych czasów nie tracił nadziei: „Czy możemy w jakiś sposób pomóc światu? Gdybym wiedział, że nie możemy, złożyłbym broń i byłbym smutny, ale czuję, że jeszcze (…) można stawić czoło fanatyzmowi i zdziczeniu, jeszcze można nie nakazywać, lecz porozumiewać się (…), jeszcze rozsądek może być wspólny dla wszystkich, a doświadczenie, poznanie, prawa duchowe i prawa sumienia jeszcze mogą mieć moc obowiązującą”.

Eliza Kania (Brunel University London)

Emilia Kledzik (Wydział Filologii Polskiej i Klasycznej UAM Poznań)

Małgorzata Praczyk (Wydział Historii UAM Poznań)

Robert Traba (Instytut Studiów Politycznych PAN Warszawa)

Anna Wolff-Powęska (Wydział Nauk Politycznych i Dziennikarstwa UAM Poznań)

1 Comment

Join the discussion and tell us your opinion.

Alareply
4 czerwca 2021 at 19:55

Super!

Leave a reply